lolek

https://www.youtube.com/watch?v=YxIiPLVR6NA&autoplej=1&kolorek=ff244a&lup=1&typek=3

czwartek, 27 marca 2014

Szlaban Rozdział VIII

Na zaklęciach uczniowie uczyli się Wingardium Leviosa. Albus już dawno opanował to, więc profesor Cherks pozwoliła mu przećwiczyć Stultiturum Ultimate na psie, który wyczarowała. Udało się już za 3 podejściem. Pies zaczął tańczyć jak zwariowany. Takie były skutki zaklęcia. Potem był 2 godzinny trening. Jake wyciskał z nich ostatnie poty. W sobotę w noc duchów miał być mecz z krukonami. Kiedy trening się skończył, chłopak poszedł na dodatkową transmutację. Był bardzo ciekawy lekcji.  Na normalnej, dopiero co weszli w dział "pająk w mrówkę". Wszedł do klasy. Profesor Pleasantiusz już tam na niego czekał.
- Witam pana, panie Potter. Proszę usiąść. Dziś zamienimy kamień w Labladora. Formuła zaklęcia to...
- Tak, wiem... Canemo!
- Świetnie! Proszę stuknąć różdżką o kamień i wypowiedzieć formułkę.
- Canemo! - nic się nie wydarzyło
- Śmiało! Skup się! Skup! - Albus wysilił mózg. Wszystko.
- Canemo! - Udało się! Lablador zaszczekał radośnie.
- Brawo! Gryffindor otrzymuje 10 punktów! Teraz... nie chcę zabijać to biedne zwierzę, więc przetransmutuj go znów w kamień.
- Lapidus! - znów stał przed nimi szary, brzydki kamień.
- 15 punktów dla Gryffindoru! Za pierwszym razem się udało! No, ale ten czas leci! Do widzenia! - Albus doszedł do wieży.
- Eo Leo. - powiedział do portretu grubej damy. Uchylił się. Scorpius i Trey siedzieli w swoich ulubionych fotelach przy kominku. Dyskutowali o czymś zawzięcie.
- Jak było na transmutacji? - zapytał Trey przerywając konwersację ze Scorpiusem. Albus wzruszył ramionami.
- Zwyczajnie. Nauczyłem się przemieniać kamień w psa i psa w kamień. - koledzy wytrzeszczyli oczy.
- To na poziomie 5 klasy! - zawołał Scorpius. - Udało ci się?
- Jasne. A poza tym zarobiłem...
- Szlaban?
- Nie! 25 punktów. - powiedział Albus urażonym tonem.
- To świetnie!
- Wiecie, że za tydzień noc duchów i mecz z krukonami? - powiedział Trey najwyraźniej chcąc mienić temat.
- Tiaaa... - odpowiedział Scorpius. - Nie wiem jak wy, ale ja idę spać. Dobranoc.
- Ja też. Branoc.
- Do zoba jutro. - i poszli spać. Przez następny tydzień Albus zarobił dla gryfonów osiemdziesiąt punktów. Najciekawsza była według niego obrona przed czarną magią. Przez cały tydzień uczył się jak wyczarować patronusa. Jak na razie, z jego różdżki wylatywała srebrzysta mgła. Przyjaciele przebierali się w szatni.
- Zwykle teraz dłuuuugo przemawiam, ale tym razem powiem tylko... WYGRAMY! - krzyknął Rapidy
- Tak! - odkrzyknęła drużyna.
- Idziemy!
- A oto drużyna gryfonów! Stoundrey, Grymrys, Rapidy, Colington, Potter, Malfoy iiiii..... Potter! - usłyszeli głos Volsa. - Pan Fliwes wchodzi by zacząć mecz! WYSTARTOWALI! Kafel w rękach gryfonów! Potter, Colington, Rapidy, Colington, Potter strzela iii... GOL dla Gryffindoru. Kafel w rękach krukonów! Clewar! Stavr! Clewar! Peepen! Strzela iii... Malfoy obronił! Grymrys odbija tłuczek wprost w obrońcę krukonów, McKenzyego! Trafił! Gryfoni wykorzystują to, że obrońca jest nieobecny i strzelają gole! 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7... McKenzy wraca do gry! Kafel w rękach krukonów! Clewar! Stavr! Clewar! Podkręca piłkę iiii... gool dla Ravenclawu! 10 do  80! Czyżby Potter zobaczył znicz? Nurkuje... i TAK! Trzyma go w ręce! Gryffindor wygrał 230 do 10! Gracze zsiadają z mioteł. Widać, że u gryfonów szykuje się impreza! - no i faktycznie:
- Wyyyygraliśmyyyy! Przegrać nie mogliśmyyyyy! -  skandowali wszyscy. Albus zauważył, że Scorpius siedzi w fotelu przygaszony.
- Co się stało? - zapytał
- No... nie obroniłem... - odpowiedział.
- Ok. Spójrz na to z innej strony. Ile goli OBRONIŁEŚ?
- Ze... sto?
- No właśnie! Jeden gol i już dalej nie grasz?
- Nie... w sumie masz rację! Wygraliśmy i tak! Juhu! - i pobiegł po kremowe piwo. Albus się roześmiał. Czasami Scorpius był dziwny. Po imprezie wszyscy udali się do wielkiej sali. Evich wstał od stołu Slytherinu i podszedł do Albusa, Scorpiusa i Treya.
- Witam zdrajców krwi. Co was tu sprowadza? Na waszym miejscu, z waszym pochodzeniem, już dawno popełniłbym samobójstwo. Na twoim też, śmieciu półkrwi.
- Evich, chodź pogadamy na osobności. - powiedział Albus. Ślizgon skrzywił się.
- Ok. - odeszli na bok.
- Co chcesz?
- Och nic... tylko się upokorzyć!
- Co ty gada...
Stultiturum Ultimate! - krzyknął gryfon. Evich zaczął podrygiwać. Po chwili tańczył break dance. Kręcił się na głowie, skakał. Wszyscy się śmiali. Na scenę wkroczyła jednak Roxanne, siostra Freda.
- Finite Incantate! - krzyknęła. - Evich, kto to zrobił?
- A-a-albus P-p-potter! - Wyjąkał.
- Gryffindor traci 10 punktów, Potter! Masz także szlaban! Czyścisz wszystko, co jest w izbie pamięci! Tuż po kolacji. - Albus jęknął. Najadł się do syta i poszedł na 4 piętro, gdzie mieściła się izba pamięci.
- Do roboty, Potter! - krzyknęła Roxanne z nad "Proroka Codziennego"
Albus wziął pierwszy lepszy puchar. Było na nim imię " Teodric Christian Tamith ". Jakiś ślizgon, dostał nagrodę 40 lat temu. Potem czyścił Charliego Ernice, Elizbeth Smith, Victora Wlacka, iii... Albusa Dumeldorea. Ojciec mówił mu, że po nim ma imię. Ale go nienawidził. Imienia. Jak można nazwać dziecko ALBUS?! Chłopiec westchnął. Zaczął używać zaklęcia Chłoszczyść. Roxie poszła do toalety. Diggory, Studus, Riddle. I nagle zobaczył swoje NAZWISKO na medalionie.

                                                  Harry James Potter 
A potem coś jeszcze dziwniejszego.

                                               Ronald Bilius Weasley
Potem był tylko John Cover, Nancy Pulchrum i... Susan Gryffindor. Wiedział, że to musi być ktoś spokrewniony z Godrykiem Gryffindorem. Ale czuł, jakby ją kiedyś znał lub widział. 2 godziny później wracał do wieży ledwo stojąc. I nagle kogoś usłyszał.
- Pieniądze... palmy... uczty... dziewczyny...- okazało się, że to Simon Horrim ze Slytherinu. Chodził do 7 klasy i był dość biedny. Albus pobiegł po panią Bones.
- Dziękuję, Gryffindor otrzymuje 5 punktów. Wiem, że się ze ślizgonami nienawidzicie... możesz iść spać kochaneczku. - Albus powlókł się do dormitorium. Następnego dnia powiedział wszystko przyjaciołom. Byli w szoku. Szczegulnie Scorpius, który czytał w właśnie Historię Hogwartu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz