Chcę wam opowiedzieć o dziwnym wypadku, który przydarzył mi się podczas lekcji obrony przed czarną magią. Profesor Wierfs kazał nam przećwiczyć Expeliarmus. Na "prezentację" skutków zaklęcia wybrał mnie i ślizgona Antony'ego Evicha. Już miałem go rozbroić, ale on najwyraźniej ubzdurał sobie, że to pojedynek. Wymieniliśmy się kilkoma zaklęciami. W końcu krzyknąłem "Confundo!" a on na wpół nieprzytomny wrzeszczy "Magna invalescit in aeternum !". Od teraz wiem wszystko. Dosłownie WSZYSTKO! Ale pewien jestem jednego: zyskałem szkolnego wroga.
Pozdrowienia od Albusa
Albusie!
Nienawiść to potęga! Zaiste, wielka potęga! Nienawidząc możesz zrobić wszystko. To zaklęcie było zaawansowane! Bardzo, bardzo zaawansowane... Wygląda na to, że pan Evich obdarzył Cię niewyobrażalną mocą. Korzystaj z niej mądrze.
Twój Tata
Albusa zadowoliła taka odpowiedź. Mecz ze ślizgonami był już dziś. Al ma szansę dać wycisk Evichowi. W pokoju życzeń, chłopak zauważył, że zna najtrudniejsze zwroty w quiddithu: Pętla Merlina, Zwód Wrońskiego, Lot Fortisy... . Przyjaciele bardzo go podziwiali. O godzinie 14:30 Albus, Scorpius i Trey stawili się na boisku. Byli bardzo zestresowani. Oczywiście nie tak jak Evich, mieli gryfońską odwagę. Ślizgoński szukający trząsł się jakby płakał. Pałkarz, Eugene Goyle, przyjaciel Antony'ego oddychał głęboko, co przypominało sapanie psa Hagrida, starego Kła. Każdy ślizgon kurczowo trzymał starego Nimbusa 2007 . No, oprócz Goyla, który ściskał starą miotłę kolegi jego taty, czyli Nimbusa 2001 i oprócz Evicha, który dumnie niósł swojego Fasta 0.1. U gryfonów sytułacja przedstawia się nieco inaczej (lepiej) : Najgorszą miotłę miał Roger Gymrys, trzymał on bowiem Błyskawicę. Drugi pałkarz, przyjaciel Albusa, Mike Stoundrey miał nową Błyskawię 4s. Ścigający, czyli James miał Grzmota 260, Jake Rapidy miał Grzmota 300, a Bruce Colington miał zwykłego Fasta 0.3, tak jak obrońca, Scorpius. Albus miał najnowocześniejszego Pioruna.
- Czaaaas zacząć! - zawył do megafonu puchon z 4 klasy, David Volse. - oto drużyna gryfonów! Jake Rapidy dokonał wielu zmian... A więc tak: Stoundrey, Grymrys, Rapidy, Colington, Potter, Malfoy iiiii..... Potter! - Czerwona, niebieska i żółta część widowni powitała ich oklaskami, natomiast zielona - buczeniem.
- A oto drużyna ślizgonów! Kapitan Philip Nasrty dokonał zmian także! Powitajmy więc buczeniem... to znaczy oklaskami: Nastry, Goyle, Srudrys, Gongltrus, Avery, Anice iiiii... Evich!
Widownia zaniosła się buczniem. Slytherin nie mógł go przebić swoimi oklaskami i wiwatami. Pan Fliwes wychodzi by zacząć mecz! - Czarnowłosy, młody mężczyzna wszedł na boisko.
- To ma być czysta gra! - zawołał. Rozległ się gwizdek.
- Wystartowali! Kafel w rękach gryfonów. Potter, Colington, Rapidy, Potter strzela iiiiii... Anice nie obroniła! 10 do 0 dla Gryffindoru! Kafel w rękach ślizgonów! Srudrys, Gongltrus, Avery! Ach! Stountrey odbił tłuczek prosto w Avery'ego! Kafel u gryfonów! Potter, Rapidy, Potter, Colington iiii.... STRZELA! 20 do 0 dla Gryffindoru! Evich najwyraźniej postanowił pilnować Pottera zamias ruszć tyłek i samodzielnie poszukać znicz! - wrzeszczał Volse. Albus uśmiechnął się do siebie. Czas wypróbować pętlę Merlina!
- Potter zatacza pętlę w powietrzu! Chyba zobaczył znicz! Nurkuje, znów pętla! Evich był zbyt rozpędzony, więc grzmotnął o ziemię. NA MOJE ZAPASY KREMOWEGO PIWA! TO BYŁA P Ę- T L A M E R L I N A! Ale, zaraz, Potter chyba NAPRAWDĘ zobaczył znicz. Wykorzystuje to, że Evich jest nie przytomny i... TAAAK! GRYFFINDOR WYGRAŁ 170 DO 0!
- Impreza na cześć wspaniałego szukającego! - Zawołał Rapidy. Drużyna ramię w ramię poszła do pokoju wspólnego nawet nie zdejmując szat do quiddich. Śmiali się i rozmawiali. Albusowi w tej chwili NIC nie mogło popsuć nastroju.
- Albus! - dogoniła ich Rose - Byłeś super! - podeszła do Scorpiusa - Przepraszam, że byłam dla ciebie niesprawiedliwa. Ty też byłeś ekstra! - i pobiegła do wieży Gryffindoru. Na imprezie się działo, oj, działo!
- Potter! Potter! Potter! Potter! Potter!- skandowali wszyscy. Albus poczuł się jeszcze lepiej. Uszczęśliwiony wziął butelkę kremowego piwa.
- Czaaaas zacząć! - zawył do megafonu puchon z 4 klasy, David Volse. - oto drużyna gryfonów! Jake Rapidy dokonał wielu zmian... A więc tak: Stoundrey, Grymrys, Rapidy, Colington, Potter, Malfoy iiiii..... Potter! - Czerwona, niebieska i żółta część widowni powitała ich oklaskami, natomiast zielona - buczeniem.
- A oto drużyna ślizgonów! Kapitan Philip Nasrty dokonał zmian także! Powitajmy więc buczeniem... to znaczy oklaskami: Nastry, Goyle, Srudrys, Gongltrus, Avery, Anice iiiii... Evich!
Widownia zaniosła się buczniem. Slytherin nie mógł go przebić swoimi oklaskami i wiwatami. Pan Fliwes wychodzi by zacząć mecz! - Czarnowłosy, młody mężczyzna wszedł na boisko.
- To ma być czysta gra! - zawołał. Rozległ się gwizdek.
- Wystartowali! Kafel w rękach gryfonów. Potter, Colington, Rapidy, Potter strzela iiiiii... Anice nie obroniła! 10 do 0 dla Gryffindoru! Kafel w rękach ślizgonów! Srudrys, Gongltrus, Avery! Ach! Stountrey odbił tłuczek prosto w Avery'ego! Kafel u gryfonów! Potter, Rapidy, Potter, Colington iiii.... STRZELA! 20 do 0 dla Gryffindoru! Evich najwyraźniej postanowił pilnować Pottera zamias ruszć tyłek i samodzielnie poszukać znicz! - wrzeszczał Volse. Albus uśmiechnął się do siebie. Czas wypróbować pętlę Merlina!
- Potter zatacza pętlę w powietrzu! Chyba zobaczył znicz! Nurkuje, znów pętla! Evich był zbyt rozpędzony, więc grzmotnął o ziemię. NA MOJE ZAPASY KREMOWEGO PIWA! TO BYŁA P Ę- T L A M E R L I N A! Ale, zaraz, Potter chyba NAPRAWDĘ zobaczył znicz. Wykorzystuje to, że Evich jest nie przytomny i... TAAAK! GRYFFINDOR WYGRAŁ 170 DO 0!
- Impreza na cześć wspaniałego szukającego! - Zawołał Rapidy. Drużyna ramię w ramię poszła do pokoju wspólnego nawet nie zdejmując szat do quiddich. Śmiali się i rozmawiali. Albusowi w tej chwili NIC nie mogło popsuć nastroju.
- Albus! - dogoniła ich Rose - Byłeś super! - podeszła do Scorpiusa - Przepraszam, że byłam dla ciebie niesprawiedliwa. Ty też byłeś ekstra! - i pobiegła do wieży Gryffindoru. Na imprezie się działo, oj, działo!
- Potter! Potter! Potter! Potter! Potter!- skandowali wszyscy. Albus poczuł się jeszcze lepiej. Uszczęśliwiony wziął butelkę kremowego piwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz