lolek

https://www.youtube.com/watch?v=YxIiPLVR6NA&autoplej=1&kolorek=ff244a&lup=1&typek=3

niedziela, 16 marca 2014

Na dworzec! Rozdział II

Przez następny miesiąc Albus ćwiczył zawzięcie zaklęcia i quidditch. Nauczył się: Expeliarmus, Wingardium Leviosa, Impedimento, Accio i Drętwota. Rekord w złapaniu znicza wynosił 4 min i 32 sekundy. Pan Potter wszedł do pokoju chłopca.
- Spakowany? - zapytał.
- Tak- odpowiedział
- Chcę ci coś dać...- Wyciągnął zza pazuchy plakat z herbem Gryffindoru.
- Skąd wiesz, że będę gryfonem? - zapytał Albus
- Bo jesteś potomkiem Ginerwy Weasley.
- A co to ma do rzeczy?- Pan Potter uśmiechnął się tajemniczo - Prędzej czy później sam to odkryjesz... - po tej zagatkowej odpowiedzi ojciec chłopca wyszedł z pokoju. Albus wzruszył ramionami i powiesił plakat.


                              ::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::


Dziś Al postanowił pobawić się w Jamesa. Obudził się o czwartej nad ranem. Nie mógł spać, więc postanowił wyciąć bratu numer. Zakradł się do pokoju braciszka i powiedział.
- James! James obudź się! Rodzice nie zdołali cię obudzić! Za pół godziny odjeżdża ekspres Londyn-Hogwart! - Brat wyskoczył z łóżka jak oparzony. Może nie lubił się uczyć, ale z całą pewnością kochał swoją szkołę. 5 minut później stał już gotowy.
- Aaa... jeszcze zegarek - przypomniał sobie James - CO? Jest 4:05?! - potem się roześmiał...
- No proszę! Ten kawał był lepszy niż mój i Freda, ten z jeżem i deską klozetową... jestem z ciebie dumny, bracie. - Albus wyszczerzył zęby
- Idziesz na quiddith?
- Spoko, tylko wyjmę miotłę. - I James wyciągnął swojego Grzmota 260. - Ale to nic powtarzam nic, w porównaniu do twojego Pioruna. Będę startował na ścigającego.
- Serio? A ja na szukającego!
- Przy odrobinie pecha będę z tobą w drużynie.
- Sam zobaczysz co potrafię. Jestem synem Harry' ego Pottera! Najlepszego szukającego jakiego miał Gryffindor...
- Chyba, że trafisz do Slytherinu. - James uśmiechnął się szyderczo.
- Nie trafię tam...
- A skąd wiesz? - I tak przekomarzali się przez resztę drogi do ogrodu, gdzie znajdowało się mini boisko do quidditha (tylko 4 pętle i 2 razy mniejszy obszar). Albus ustanowił nowy rekord w złapaniu znicza - 3: 21. James strzelił kilka goli (nie było obrońcy). Około 7 : 30 poczuli, że są głodni. Weszli do nieskazitelnej kuchni.
- Zgredku! Zrób nam coś do jedzenia - Zgredek był ich domowym skrzatem. Był kropla w kroplę jak jego wujek, Zgredek senior. Tyle, że ten drugi zmarł 19 lat temu.
- Co panowie sobie życzą? Naleśnika? Płatki?
- Poproszę naleśniki - powiedział Albus.
- Oczywiście, Albus Potter sir! - Zaskrzeczał skrzat - do picia jak zwykle herbatka. A pan, sir? Jamesie Potterze sir, na co ma pan ochotę?
- Ja poproszę zupę mleczną.
- Oczywiście, sir! - i uradowany skrzat pobiegł przygotować im śniadanie.
- Już wstaliście? - zapytał Pan Potter który właśnie wszedł do pokoju.
- No, ja się obudziłem około 4. Nie mogłem zasnąć, więc poszedłem wyciąć Jamesowi numer... powiedziałem "James! James obudź się! Rodzice nie zdołali cię obudzić! Za pół godziny odjeżdża ekspres Londyn-Hogwart!".Wyskoczył z łóżka jak oparzony. Potem poszliśmy poćwiczyć. James startuje na ścigającego, strzelił kilka goli, a ja ustanowiłem nowy rekord - 3 : 21 min. - Pan Potter sprawiał wrażenie rozbawionego.
- No cóż - powiedział kiedy trochę się opanował - gratuluję rekordu! O! Zgredku! Bądź tak miły i zrób mi sałatkę owocową.
- Oczywiście, Harry Potter, sir! - zapiszczał skrzat który pojawił się ze śniadaniem chłopców.
- Po śniadaniu jedziemy na peron.

                              :::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

- Kings Cross! - krzyknął wujek Ron. Samochód poderwał się w powietrze. Podczas podróży, Albus  wymieniał się z Rose kartami z czekoladowych żab. Obydwoje byli ich zagorzałymi fanami. Kiedy wylądowali, pan Potter zauważył kogoś. Może to jego znajomy.
- Och, witaj, Draco. - powiedział chłodno - to musi być słynny Scorpius
- Ach tak. Harry, co za miłe spotkanie - powiedział blondyn z bardzo wymuszonym uśmiechem
- Do mnie się mówi "szefie" - wycedził pan Potter
- To twoje dzieci? Urocze... - Scorpiusowi poczerwieniały policzki. Albus zauważył, że ten cały Scorpius z wyglądu może przypomina ojca, ale na świat ma zupełnie inne poglądy.
- Scorpius, idziemy! - rzekł blondyn. Chłopak mruknął coś na do widzenia i poszedł za ojcem.
- Do widzenia, Albusie i Jamesie! - powiedział ojciec do chłopców. Po chwili dodał surowym tonem. - James,  masz mi nie dowcipkować, nie wysadzać klozetu w powietrze jak ostatnio i opiekować się bratem.
- Ok, ok. O! Tam stoi Charles i Morrison! Hej! Chłopaki! - I pobiegł do grupki gryfonów z 3 klasy.
- Pa, tato!
- Na razie, synu. - I Albus wszedł do pociągu, aby znaleźć wolny przedział.

1 komentarz:

  1. fajny blog i opowiadania. sama je piszesz??? jak tylko wchodzę do internetu to czytam jeden rozdział:)
    Alex

    OdpowiedzUsuń