- Posłuchaj: Biografia Godryka Gryffindora: Gryffindor od samego początku przejawiał niesłychane zdolności. W uniwersytecie magicznym Discedii, (założony 31r p.n.e) poznał 3 dorównujących mu zdolnościami przyjaciół: Helgę Hufflepuff, Rowenę Rawenclaw i Salazara Slytherina. Niektóre źródła mówią, że przeżywał krótki romans z Roweną, ale ta złamała mu serce wybierając Slytherina. W ten sposób przyjaźń uległa zmianie. Hufflepuff próbowała wszystkich pogodzić, ale Gryffindor darzył nienawiścią Slytherina i Rawenclaw. Z wzajemnością, potem Slytherin nie chciał mieć dziewczyny. Wszyscy się znienawidzili. Hufflepuff straciła nadzieję na podreperowanie przyjaźni... bla... bla... bla... Sltyherin miał dosyć, wyniósł się bla... bla... bla... o, tutaj! Powiadają, że każde z założycieli Hogwartu stworzyło tajemne pomieszczenie, które może otworzyć tylko ich potomek. Sltyherin i Gryffindor może się nienawidzili, ale myśleli podobnie. Gryffindor zamknął w swojej wieży lwa, który jeśli wydostanie się na wolność, będzie szukał dziedzica aby mu służyć. Legendy mówią, że każdy ślizgon i krukon, który go zobaczy widzi przed oczami najskrytsze pragnienia. Godryk ukrył w ten sposób nienawiść do Roweny i Salazara. Nie jest to groźne dla gryfonów i puchonów. Każdy, kto się z nim spotkał, nie pamiętał potem z tego nic. No chyba, że to dziedzic. Slytherin miał węża - bazyliszka... bla... bla... bla! O to tu chodzi! To lew! Każdy krukon i ślizgon jest zagrożony.
- Trzeba powiedzieć Dumbe... - zaczął Trey.
- NIE! - przerwali mu naraz Scorpius i Albus.
- Dlaczego?
- Bo zaczną się pytania... skąd tyle wiemy... potem nie pozwolą nam działać... - powiedział Scorpius
- No to faktycznie... słabo.- zgodził się Trey.
- Wieża Gryffindora? Chyba nie chodzi o... - Albus zrobił przerażoną minę - ... naszą wieżę? Nasz POKÓJ WSPÓLNY?
- Ch- chyba tak... - wyjąkał Trey.
- Przeanalizujmy fakty: lew wydostał się z wieży... lub pomieszczenia w naszej wieży... atakuje ślizgonów. Ale gdzie krukoni? Nie ważne... hej chyba nie sądzicie że... - powiedział Scorpius
- W szkole - rzekł przerażony Trey.
- Jest dziedzic! To wszystko układa się w całość! Lew szuka dziedzica! Zacznijmy penetrację! - i obchodzili pokój wspólny, odsuwali dywany, krzesła, gasili ogień w kominkach (mogło tak być wejście). Nic nie znaleźli.
- Nic... tu... niema! - krzyknął rozzłoszczony Trey ciężko dysząc.
- Life is brutal - stwierdził Scorpius. - Chodźmy spać! Jutro z samego ranka mamy trening! Rap chyba zwariował! Robić trening w niedzielę! - i poszedł do dormitorium. Przyjaciele poszli za przykładem. Następnego ranka zeszli na śniadanie. Po posiłku poszli na boisko do quidditha. Albus pokazał lot Fortisy, został nagrodzony brawami. Kiedy wracali, usłyszeli bełkotanie. To krukonka Sarah Smive.
- Prywatna biblioteka... mądrość... Steve Cockiedy... - mówiła dziewczyna.
- Steve?- zapytał z niedowierzaniem Trey.
- MAM WAS! - To był woźny, Zeno Weborde. - Od samego początku wiedziałem, że to wy, smarkacze! Teraz mam dowód! Za to Dumbeldore da mi podwyżkę! Ha! DO DYREKTORA, MALUCHY! - i zaprowadził ich do chimery.
- Lukrecjowa pałka. - mruknął woźny. Chimera ożyła. Scorpius i Trey patrzyli z niedowierzaniem. Chimera ma ożyć? Cóż, za pierwszym razem Albus też nie uwierzył, a jednak... ukazały się schodki. Weszli i znaleźli się w przytulnym pokoju.
- Co cię tu sprowadza, Zenonie? I po co przyprowadziłeś 3 uczniów?
- Ja ich znalazłem na miejscu zbrodni, profesorze.
- I?
- To ONI ZROBILI! - wrzasnął Weborde.
- Nie sądzę... Zenonie, możesz już iść. Chcę zamienić słowo lub dwa z naszymi uczniami. - i wyszedł.
- To nie my, profesorze!
- My tego nie zrobiliśmy!
- Stop. - powiedział dyrektor.
- To nie ja... i oni też nie...
- STOP! Wiem, że to nie wy... ale czy jest coś, o czym powinienem wiedzieć? - chłopcy popatrzyli po sobie.
- Nie, panie profesorze. - powiedział w końcu Albus.
***
- No, to jednak mamy krukona! - zawołał Scorpius w drodze powrotnej.
- Musimy jeszcze raz przeszukać pokój!- zarządził Albus.
- Nie licz na to. Ja i Scorpius musimy napisać esej na eliksiry. Tak przy okazji, Al. Co to jest bezoar?
- Kamień tworzący się z żołądku kozy. Antidotum na 3/4 trucizn na świecie - powiedział bez namysłu Albus.
- Ok, dzięki...
***
- Dzień dobry uczniowie!
- Dzień dobry profesorze Longbottom! - zawołała klasa.
- Dziś rozsadzamy Sobrynuki. Co to jest, ktoś wie? - jak zwykle na zielarstwie ręka Rose wystrzeliła w górę.
- Tak panno Weasley? - zapytał Neville.
- Sobrynuk to roślina, która otrzeźwia, pobudza do racjonalnego myślenia.
- 20 punktów dla Gryffindoru! Nie jeden Sobrynuk przyda się naszym marzycielom w skrzydle szpitalnym - zaśmiał się nauczyciel.
***
- No, to jednak mamy krukona! - zawołał Scorpius w drodze powrotnej.
- Musimy jeszcze raz przeszukać pokój!- zarządził Albus.
- Nie licz na to. Ja i Scorpius musimy napisać esej na eliksiry. Tak przy okazji, Al. Co to jest bezoar?
- Kamień tworzący się z żołądku kozy. Antidotum na 3/4 trucizn na świecie - powiedział bez namysłu Albus.
- Ok, dzięki...
***
- Dzień dobry uczniowie!
- Dzień dobry profesorze Longbottom! - zawołała klasa.
- Dziś rozsadzamy Sobrynuki. Co to jest, ktoś wie? - jak zwykle na zielarstwie ręka Rose wystrzeliła w górę.
- Tak panno Weasley? - zapytał Neville.
- Sobrynuk to roślina, która otrzeźwia, pobudza do racjonalnego myślenia.
- 20 punktów dla Gryffindoru! Nie jeden Sobrynuk przyda się naszym marzycielom w skrzydle szpitalnym - zaśmiał się nauczyciel.


